piątek, 10 października 2014

Ten, który ma świat w łapie...

Wreszcie nowy rozdział, z dedykacją dla pewnego Anonima, który zapytał kiedy następny rozdział i zmotywował mnie do pracy :D
Przypominam, że ostatnio Mieliście się zastanowić nad tym kto jest pierworodnym największego sługi Zerefa... No i problem z tym Grayem pół-demonem, odkąd został Lodowym Zabójcą Demonów... Teraz można się już bardziej domyślać...
***   
   -Natsu... kim jest...?
-Pierworodnym największego sługi Zerefa... jest...- Salamander zacisnął zęby- Gray...
Ciało Lucy przeszedł dreszcz. Losy świata w łapach... jego?! W dodatku, skoro tylko on może powstrzymać Zerefa, to nijak można mu pomóc.
   -Natsu, musimy jak najszybciej wrócić do gildii!
-Lucy...
-Mamy tylko miesiąc, żeby rozkminić jak Gray może powstrzymać zagładę...
   Wilki pobiegły w stronę Tunelu otwartego mocą wilczycy.
-Lucy, czy twoja moc się nie nadwyręży? Już drugi raz w ciągu godziny otwierasz Przejście. -Natsu wyraźnie troszczył się o Lucy (Awww...)
-Nic mi nie będzie, chodzi przecież o losy świata. -powiedziała tylko wilczyca i zniknęła wraz z Natsu w Tunelu.
***
A co z Happpym?!
***
   -Natsu, jeśli to żart- mówił podirytowany Lodowy Mag- to niezbyt śmieszny...
-To nie żart! -wściekał się Natsu
-Taa? Udowodnij.
-Słuchaj, Bałwanku, czy gdyby ktoś miał obić Zerefowi mordę, to prosiłbym o to ciebie?
   Gray rozwarł szeroko oczy.
-Teraz... to nabiera sensu. Ale... co mam robić?!
-Właśnie tego musimy się dowiedzieć -do rozmowy wtrąciła się Lucy
   -Gray-sama jest ostatnią nadzieją świata?-zaczęła Juvia (Boże, aż mnie ręka świerzbi jak to piszę...)- Juvia jest dumna! Ukochany Juvii! (chce mi się rzygać) 
Natsu parsknął ze śmiechu
-Heh! Ukochany?! Hahahahaha!!!
   -Nie wiesz? -Mira dołączyła do rozmowy- Ah, nie było was, ale wiedzcie, że oni są teraz taką kawaii parką! (że też ja jeszcze żyję, jak mogę pisać takie głupoty?!)
   I WTEDY WLECIAŁ HAPPY.
-Natsu i Lucy!!! W niebezpieczeństwie!!! Musimy... Aaaa... siemka Natsu!
***
Urywam w tym miejscu, rany, jak mogłam tak Graya z tą... Juvią... Eeeeh... Ale spokojnie wkrótce pojawi się nowa postać, która zmieni wszystko... Buhahahaha!!! Postaram się jak najszybciej kontynuować, bo sama jestem ciekawa co będzie dalej...
Musiałam to dodać XD

+BONUSIK :D

środa, 6 sierpnia 2014

Ohayo! Wróciłam z wakacji! (Ooooh, nie...) Nie zmarłam na raka, spoko! (Buuu!) Tak, tak, też was kocham :<
***
   Lucy wpadła do wnętrza jaskini Fairy Tail. Rozglądała się nerwowo, w końcu krzyknęła:
-Czy jest tu Gray Fullbuster?!
-Obecny.- wołany podszedł do Lucy- Potrzebujesz czegoś?
-Tak. I... Przepraszam.- rzekła wilczyca łapiąc Graya za ogon i wyrywając kępkę sierści.
-AŁA!!!
-Nara! -krzyknęła Lucy i wybiegła rzucając jeszcze- Dzięki!
   Czarny wilk obejrzał swój ogon i wycedził przez zęby:
-You're welcome... 
***
   Szaman wziął od wilczycy kępę czarnej sierści.
-No, no! Uwinęłaś się w trzy godziny, choć to szmat drogi!
-Skorzystałam z przejścia Gwiezdnych Duchów (wiem, że nie ma czegoś takiego XD) -to jest ten ostatni składnik?
-Tak. Włos, w tym przypadku sierść, najlepszego przyjaciela.- szaman położył "ostatni składnik" obok fiolki z błękitną cieczą, którą podał Natsu do wypicia.
   -Zaraz... a co z tą sierścią Graya? Nie użyłeś jej!
-Taki był plan...
-Jaki plan?
-Jako szaman, rozmawiałem ostatnio z demonami... I dowiedziałem się o tym, że przyjdziesz tu ze swoim prawie martwym chłoptasiem. Ponadto, wiem, że jego najlepszym przyjacielem jest Gray Fullbuster...
-Ale co...
-Cicho... Czy wiesz coś o rodzinie Fullbustera?
-Tylko tyle, że jego rodziców zabiła Deliora...
-Ojcem Graya jest demon.
***
   Lucy zamarła? Gray pół-demonem?
-To nieprawda!
-Pewnie nazwiesz nieprawdą też to, że służę Zerefowi.
-Co? Nie...
-Właśnie.
-A po co ci kłaki Graya?
-Cóż, mój plan był taki, żeby zebrać jak najwięcej demonicznej magii. Jest ona potrzebna do wskrzeszenia mego Pana. Nawet z jednego włosa pół-demona można uzyskać dużą ilość tej magii. A z tej kępy sierści... Za miesiąc ożywię Zerefa. A ty mi w tym pomogłaś.
-Teraz pewnie mnie zabijesz... A Natsu już pewnie jest martwy...
-Nie, nie jestem aż tak podły... Puszczę was wolno. W ramach nagrody za pomoc.
-Nie ma szans na wskrzeszenie Zerefa. -powiedział Natsu, wstając powoli- Nie uwzględniłeś jednego elementu...
-Tak? Jakiego?
-MNIE! -wilk cisnął kulą ognia w szamana, lecz ten rozpłynął się w powietrzu.
   Z każdej strony rozległ się głos szamana: ZEREF POWSTAJE, A POWSTRZYMAĆ TO MOŻE JEDYNIE PIERWORODNY JEGO NAJWIĘKSZEGO SŁUGI.
-Pewnie chodzi o synalka tego sukinsyna...
-Nie. -rzekła stanowczo Lucy
-Hę?
-On... powiedział mi, że nie ma syna. Wtedy uważałam to za bezsens, ale teraz...
   Serce Natsu zabiło szybciej, a oczy szeroko się rozwarły...
-Lucy... Chyba wiem o kogo chodzi...
***
A CZY TY WIESZ O KOGO CHODZI? NAPISZ W KOMENTARZU. ZA POPRAWNĄ ODPOWIEDŹ NAGRODA W FORMIE DEDYKA, KOLAŻU, CZY CZEGO TAM SOBIE ZAŻYCZYSZ. POWODZENIA :) 

środa, 2 lipca 2014

Krew, łzy i szaman

Ten rozdział dedykuję wszystkim, którzy czytają tego bloga.
***
    To wszystko moja wina. Gdyby nie ja, Natsu... On mógłby żyć. -wilczyca spojrzała na swój różowy znak na łapie- Nie mogę tam wrócić... W Fairy Tail wszyscy są przyjaciółmi, a gdyby dowiedzieli się przez kogo Natsu nie... -do kałuży wpadła kolejna łza- Ja już nie mogę spojrzeć im w oczy...
   Nagle rozległ się szelest liści. Lucy nastawiła uszy, ale zobaczyła tylko wilka w masce i straciła przytomność.
   Wilczyca otwarła oczy.
-Myślałem, że nigdy już się nie obudzisz. -powiedział szaman
-Co z Natsu?!
-Czy nie powinnaś jeszcze trochę odpocząć?
-Co z Natsu?!
-Czy chcesz, żebym zaparzył ci ziół na uspokojenie?
-Nie. Co z Natsu?! -Lucy uparcie powtarzała to samo. Szaman westchnął.
-Nie jest z nim dobrze.
-Czy on... nie żyje.
-Tak... ale też nie.
-O co ci chodzi?!
-Powiedzmy, że ciało jest na ziemi, ale dusza błądzi po świecie.
-Czyli można go ocalić? -w oczach wilczycy zabłysnęła iskierka nadziei
-Jeśli przygotuję odpowiednią miksturę...
-No to do roboty!
-Ehh... 
***
   -Już prawie gotowe.
-Prawie?
-Mhm. Jeszcze tylko dwa składniki, ale bardzo ciężko jest je zdobyć.
-Jakie?
-Jad mantykory i...
-Serio? To chyba nie problem.
-Ah. No, tak.- szaman podszedł do ciała Natsu i napełnił fiolkę jadem z rany (fuj, fuj!).
-Mówiłeś coś o drugim składniku.
-Tak, jednak tym razem raczej nie ma szans na jego zdobycie...
-Co to jest? -zapytała Lucy, a szaman szepnął jej coś do ucha- Rzeczywiście. Chyba nie uda się go uratować...
***
No i znowu nie udało mi się zrobić drugiego wątku! Ale zdradzę, że nasz szaman będzie miał z tym coś wspólnego...

środa, 18 czerwca 2014

Atak

Nareszcie mam czas! Ostatnio ciągła nauka, poprawianie ocen, nabijanie punktów na zachowanie... a do tego komputer wciąż zajęty! Ponadto w komentarzu dostałam opieprz,  niestety nie dowiedziałam się za co. Według mnie może chodzić o jednowątkowość. Mam na to wytłumaczenie: akcja dopiero się zaczyna, a w kolejnych rozdziałach postaram się splatać kilka różnych wydarzeń. Jeśli chodzi o rzadkie dodawanie postów- sorry, taki mamy klimat. Chciałabym pisać częściej, bo lubię sobie czasem coś naskrobać, no ale czasu nie zatrzymam, duchem świętym nie jestem. Czy też może panu/pani ANONIM chodzi o styl? Tutaj nic nie zmienię, bo nie mogę. Jeżeli komuś się mój styl pisania nie podoba, to niech wyjdzie i to teraz. Mam nadzieję, że wyraziłam się jasno. Dedykacja?
Ten rozdział dedykuję Anonimowi, który przyczynił się do powstania większej ilości wątków (co i tak miało się stać, ale mniejsza o to).
***
   Było ciemno, a w małej kałuży lśniły refleksy od światła ogniska. Lśniły w kałuży łez. Łez złotej wilczycy. Lucy, miała teraz dużo czasu na przemyślenie ostatnich zdarzeń. 
   To wszystko moja wina. Gdyby nie ja, Natsu... On mógłby żyć. -wilczyca spojrzała na swój różowy znak na łapie- Nie mogę tam wrócić... W Fairy Tail wszyscy są przyjaciółmi, a gdyby dowiedzieli się przez kogo Natsu nie... -do kałuży wpadła kolejna łza- Ja już nie mogę spojrzeć im w oczy... 
   Lucy znów pogrążyła się w płaczu nad leżącym naprzeciw niej ciałem wilka... i mantykory. Co się stało? Cofnijmy się w czasie o kilka godzin...
***
   Natsu, Lucy i Happy stali, czekając przed gabinetem burmistrza miasta Toboe. Nagle drzwi się otworzyły i rozległ się głos zapraszający do wejścia. Wilki i kot przekroczyły próg.
-My w sprawie mantykory...- zaczął Natsu
-Cudnie! Wreszcie pozbędziemy się tej kreatury! Zadanie jest proste- znajdźcie mantykorę i zabijcie gada.
-A... gdzie jest ten, jak to pan powiedział, GAD?- dopytała wilczyca (choć burmistrz widział nie wilczycę a kobietę)
-Jakoś nikt, kto próbował to ustalić nie przeżył. Wiemy tylko, że ma jamę gdzieś w zachodniej części lasu. Jak będzie po wszystkim, to przynieście mi jakiś dowód, że faktycznie zdechła. Łeb, kolec jadowy, kieł... coś wymyślicie. Wtedy dam wam nagrodę.
-Ruszajmy więc!- rzekł zniecierpliwiony już tą gadaniną Natsu
***
-Lucy, błąkamy się po tum cholernym lesie i ani ślady mantykory.
-Nie wywołuj wilka z lasu.
-Ale śmieszne. Ha ha!
-Ale zgadzam się z tobą. Happy to ma dobrze. Został u tego burmistrza i na pewno teraz się tak nie nudzi.
-Tia.
   Nagle rozległ się ryk i zza drzew wyskoczyła gigantyczna, sześciometrowa mantykora. Natsu zadziałał błyskawicznie.
-Atak skrzydłem ognistego smoka!
Eksplozja była wielka i głośna, jednak mantykora wciąż stała niewzruszona, może tylko bardziej czarna.
-Cholera! Zapomniałem, że one są odporne na ogień!
-Co?!- wrzasnęła Lucy- Nie poradzę z nią sobie!
   Potwór usłyszał krzyk i natarł na wilczycę. Na szczęście uskoczyła ale...
-Zerwała mi klucze!
Mantykora przyparła wilczycę do głazu, a kolec na końcu jej ogona, wraz ze śmiertelną trucizną w sobie, już leciał w jej stronę. Lucy zacisnęła powieki i czekała na śmierć. Czekała i czekała. Za długo... otworzyła oczy i zobaczyła mantykorę leżącą bez życia. Obok stał Natsu.
-Udało ci się! Natsu!
-Lucy... żegnaj.- wilk zadrżał i upadł na ziemię
-Natsu!- wilczyca podbiegła do niego i jej oczom ukazała się wielka rana na lewym boku Salamandra. Rozdarcie ciągnęło się od łopatki do ostatniego żebra. Ciekła z niego szkarłatna krew i zielony jad potwora.
-NIE!!! NATSU!!!
***
OGŁOSZENIA.
1. Wspominałam o kilku wątkach. Niestety to dopiero w następnym rozdziale.
2. Jest sens prosić o komentarze? I tak nikomu nie chce się pisać...

czwartek, 22 maja 2014

Pierwsza misja

Najmocniej przepraszam, że tak długo nie pisałam! Jak chcecie, to możecie mnie uderzyć! Tylko najpierw znajdźcie sposób jak mnie uderzyć przez internet... A, właśnie... Pomyślałam sobie, że byłoby fajnie podzielić cały fanfic na sagi. Więc rozdziałem "Misja: Nora"
KOŃCZYMY SAGĘ "WATAHA"
A ten rozdział dedykuję wszystkim moim przyjaciołom. <3
***
   -Lucy, muszę ci coś powiedzieć...- powiedział Natsu
-Mów.- odpowiedziała Lucy
-Kocham cię.
   Wilczyca gwałtownie otworzyła oczy. Spostrzegła, że to był sen, a ona sama, bezpiecznie leży w swoim łóżku, w swojej norze. Przeciągnęła się i przewróciła na drugi bok i... to był błąd. Rozległ się przerażający krzyk Lucy, wywołany obecnością Natsu w jej łóżku, na wskutek którego nieproszony gość się obudził.
   -Co ty tutaj robisz?!
-Ja wytłumaczę!- tymi słowami wilk ocalił swój łeb przed poduszką Lucy- Znalazłem misję. Łatwa i nieźle płatna. 100 tysięcy kryształów ze mną w drużynie masz w łapie! Dla mnie zostanie tyle samo. W każdym razie- przyszedłem tu z tą misją, ale spałaś i nie chciałem cię budzić. Usiadłem na twoim łóżku i... się zdrzemnąłem. Obudził mnie dopiero twój wrzask.
-Aha. Mam nadzieję, że nie kłamiesz. To... kiedy wyruszamy?
-Czemu nie teraz?
***
Zaraz! Najpierw tłumaczę! Jak na pewno zauważyliście magowie są wilkami. Z kolei niemagiczni ludzie są zwykłymi homo sapiens (niektórzy nie bardzo sapiens, ale nieważne), a magów też widzą jako homo sapiens (i tu już większość jest nie bardzo sapiens!), a nie wilki.
   Więc Lucy, Natsu oraz Happy jechali karetą zaprzężoną w gigantyczną, fioletową i owłosioną świnię (XD).
   -A właściwie na czym ta misja ma polegać?- zapytała Lucy
-Nic wielkiego.- powiedział Natsu w chwili, kiedy na chwilę przestał rzygać dalej niż widzi (sorry, ale musiałam to napisać XD)- Musimy zabić mantykorę, która terroryzuje miasteczko Toboe.- nic więcej nie powiedział, bo choroba lokomocyjna nie dawała mu żyć
-Mantykorę?!- przestraszyła się Lucy
-Nie bój się, Natsu nie takie rzeczy pokonywał w dzieciństwie!- pocieszał Happy
-Serio?! W dzieciństwie?!
-Aye!
-Lucy- wydukał Natsu- Daj Aviomarin...
-Skończył się! Myślałam, że dwa pudełka wystarczą!
   No i właśnie tak minęła im droga do terroryzowanego przez mantykorę miasteczka Toboe.
***
OGŁOSZENIA!
1. Tym razem tylko jedno ogłoszenie. 1 KOM.= 1 PUDEŁKO AVIOMARINU DLA NATSU
KAWAIIIIIIII!!! <3 :3